niedziela, 7 lutego 2016

wino, wino, ach to wino :)

   Na początku zaznaczę, że nie jestem znawcą wina, ot takim jedynie zwykłym konsumentem. Kosztowałam win z różnych państw, i tak naprawdę nie wiem czy to kwestia walorów smakowych czy mojego zamiłowania do Włoch, ale po trunki stamtąd zazwyczaj sięgam. Skłaniam się ku winom czerwonym wytrawnym bądź półwytrawnym albo białym półsłodkim. Alkohole sprowadzane z Półwyspu Apenińskiego do Polski wcale nie są złe i nie trzeba wybierać zaraz tych najdroższych. Oczywiście nie ma to jak usiąść w kawiarni, w małym włoskim miasteczku i delektować się w blasku słońca wyjątkowym regionalnym produktem. Nie każdy ma jednak sposobność, dlatego wybór napoju z marketowej półki może być bardzo dobrym czasoumilaczem. Po moim ostatnim wypadzie do Toskanii, mam swojego absolutnego faworyta wśród win, jest to Vernaccia di San Gimignano, można je kupić na stronach internetowych polskich winotek. To, którego ja próbowałam produkuje firma Rubicini, gorąco polecam.






   Wino, którym właśnie umilam sobie wieczór jest Primitivo di Manduria, czerwone wytrawne. Według etykiety polecane do makaronów z mięsnymi sosami, pieczeni. Butelkowane w rejonie Apulia, tj. samo południe Włoch (obcas ;P). W smaku szczerze mówiąc, mało wytrawne, nie jest cierpkie, bardziej kwaskowate. Jest smaczne jeżeli ktoś nie przepada za wyrazistą nutą, ale bez rewelacji. W zapachu za bardzo wyczuwalny alkohol. Cena przystępna ok. 23zł, zależy od sklepu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz