niedziela, 7 lutego 2016

Rzymskie Wakacje

   Moje ostatnie trzy wypady wakacyjne odbyły się we Włoszech. Odwiedziłam kolejno Rzym, Sardynię, a w zeszłym roku poleciałam do Toskanii, przy okazji jeszcze zwiedzając Bolonię, która jest stolicą sąsiedniego regionu. W latach wcześniejszych jeździłam do Włoch, ale wtedy jeszcze nie byłam zainteresowana tak bardzo zabytkami, a zwiedzanie kolejnych kościołów było dla mnie niewygodnym dodatkiem. Moje podejście zmieniło się w liceum artystycznym, do którego uczęszczałam. Obecność uzdolnionej młodzieży i duży nacisk ze strony pedagogów na rozwój kulturowy, sprawił, że sztuka na dobre zagościła w moim życiu i ukształtowała tor dalszej edukacji. Niestety nie mam plastycznych umiejętności (tutaj ubolewam), dlatego wykształciłam się na historyka sztuki, który może opisywać i badać dzieła w kontekście przemian czasowych. Wracając jednak do podróżowania. Sądzę, że najlepiej rozpocząć zwiedzanie Włoch od stolicy, czyli Bella Roma. Może wydawać się to kierunek oklepany, ze względu na ogólnoświatową popularność obiektów znajdujących się w tym mieście, ale nic bardziej mylnego. Rzym ma bardzo wiele do zaoferowania, pomijając flagowe punkty z listy „muszę zobaczyć“. Jest to przykład miasta, który łączy w sobie kilka epok, a połączenie starożytnej architektury z barokową niezwykle dobrze współgra.
   W internecie można znaleźć wiele wskazówek odnośnie tego kiedy pojechać, co zobaczyć, gdzie zjeść. Mam wrażenie, że jest to takie zwiedzanie tylko po to żeby pokazać „tu byłem“, a tak naprawdę nie poczuło się klimatu.
KIEDY
Moim zdaniem nie ma większego znaczenia miesiąc, który wybiera się na podróż. Byłam w sierpniu (najgorętszy okres), prawie zamieniłam się w skwarkę, ale o dziwo tłum turystów nie był uciążliwy, a wszechobecne źródełka, tzw. nasoni z darmową wodą pitną i marmurowe ławki w zupełności wystarczyły by nieco się schłodzić.
JEDZONKO
Jeśli chodzi o miejsca gdzie można zjeść coś smacznego, zależy to od zasobności portfela. W centrum, gdzie są skumulowane zabytki, w restauracjach jest naprawdę drogo, biorąc pod uwagę kieszeń przeciętnego Kowalskiego. Najlepiej stołować się w niedużych knajpkach, gdzie je się na stojąco, np. kawałek pizzy za 2euro. Jak sprawdzić czy miejsce jest dobre? - kierować się ilością miejscowych, którzy mają już sprawdzone lokale i raczej unikać tych, które są mocno oblegane przez turystów (wygórowane ceny). W ciepłych miesiącach raczej nie ma się zbyt dużego apetytu, dlatego obfite śniadanie, jakieś owoce na drogę, w między czasie zjeść kawałek pizzy, poprawić lodami, a wieczorem odpoczynek przy winku w zupełności wystarczy :)
NOCLEG
Kiedy byłam pierwszy raz w Rzymie, to zatrzymaliśmy się w pobliskiej Latinie u znajomego rodziny. Była to dogodna lokalizacja, ponieważ była mniej oblężona przez turystów, a dojazd zarówno nad morze, jak i do stolicy był bardzo dobry. Wówczas z Polski dojechaliśmy autokarem, szczerze nie polecam i teraz w dobie tak tanich lotów, nie ma się co zastanawiać nad innym środkiem transportu, jeżeli za punkt docelowy mamy jedno miasto. Kiedy ostatnio zatrzymałam się w Rzymie, nocowałam w hostelu, niedaleko stacji metra Re Di Roma. Podczas wyjazdów najczęściej wykorzystuję stronę hostelworld do rezerwowania noclegów. Świetnie jak wybierze się lokum z dostępem do kuchni, opcja śniadań to żaden dodatek we Włoszech, ponieważ nie są one tak obfite jak w Polsce i zjemy jedynie rogalika popijając kawą (najczęściej).
ZWIEDZANIE
Poniżej rozpisałam plan zwiedzania (dosyć intensywny) Rzymu mając trzy dni. Jest to jedynie pigułka, ale oddaje ona charakter architektoniczny i historyczny miasta. Mając więcej czasu można zwiedzić okolice stolicy. Tutaj szczególnie Tivoli, gdzie można dojechać pociągiem (strona trenitalia). Jest to miasteczko znane z Villi d’Este z pięknym ogrodem (lista UNESCO). Faktycznie miejsce niezwykłe i zachwycające ilością oraz rozmaitością fontann. Jednak całkowicie zdominowane przez turystów. Jeżeli jesteś fanem mniejszej ingerencji w przyrodę i spacerów w otoczeniu drzew to Villa Gregoriana jest idealnym miejscem. Mnóstwo wodospadów i zagajników, perfekcyjne miejsce na romantyczne wypady. Odjazd z Dworca Głównego w Rzymie (stacja metra Termini), jazda około godziny, kasowanie biletu przed wejściem na peron (koniecznie, inaczej kara). Inne miejsca warte odwiedzenia to Castel Gandolfo z letnią rezydencją papieży i ogrody pałacowe. Można też pojechać wcześnie rano (szybki pociąg) do stolicy pizzy, czyli Neapolu, jeden dzień wystarczy na zwiedzenie tego miasta. Ewentulnie pobliskie Pompeje i Wezuwiusz, według uznania, na 1 z 3 miejsc można się zdecydować i obejrzeć. Bliżej Rzymu znajdują się ciekawe miejscowości jak Viterbo, Norma czy Sermoneta, tam dojedziemy autobusem, ale zdecydowanie wygodniej będzie samochodem (wynajęty/ stopem). Wracając do trasy po Rzymie:

Dzień 1
   Początek o 7 rano w Bazylice św. Piotra (unikniesz w ten sposób gigantycznych kolejek, a zarazem będziesz miał bardziej komfortowe warunki do zwiedzania). O godzinie 8 (chyba, że chcesz dłużej zwiedzać wnętrze) przechodzisz do kasy biletowej do wejścia na kopułę (od głównego wejścia na lewo, są kierunkowskazy). Wejście jest płatne, około 5 euro, ale warto – możesz z góry obejrzeć Ogrody Watykańskie, których zwiedzanie jest trochę utrudnione, bo dużo wcześniej trzeba rezerwować sobie miejsce. Stamtąd kierujesz się Via d. Conciliazione do Zamku Anioła – koniecznie wejdź do środka i na samą górę. Później możesz pooglądać rzeźby z Mostu Anioła i wybrać się na spacer wzdłuż rzeki do Mostu Cavour, po prawej stronie nabrzeża Ara Pacis (polecam; tylko z zewnątrz, przez szybę, jeśli nie jesteś bardzo zainteresowany rzeźbą starożytnego Rzymu). Następnie Via del Corso docierasz do Piazza del Popolo (!!!) – bliźniacze kościoły, fontanny, obelisk i bardzo duży park, gdzie można sobie na chwilę odpocząć :). Po przerwie kierujesz się do Schodów Hiszpańskich + Fontanna ‘Barka’ Berniniego (najlepiej Viale Trinita del Monti, z góry widać panoramę miasta, wschodnią część), a stamtąd do Piazza della Repubblica, gdzie możesz obejrzeć Termy Dioklecjana przebudowane na kościół Santa Maria della Angeli. Dzień możesz zakończyć na obejrzeniu Santa Maria Maggiore (wnętrze-bardzo bogate), w pobliżu Stazione Centrale.

Dzień 2
   Rozpoczynasz trasę z Piazza Barberini (po drodze będziesz mijał mnóstwo ciekawych obiektów, ta część miasta jest załadowana zabytkami). Dotrzesz do Palazzo del Quirinale, a stamtąd do Fontana di Trevi (jak będziesz tam z rana, ok. 8 uda ci się dopchać do niej, zrobić zdjęcie i wrzucić monetę. Później kościół San Ignazio (nieco zapomniany i trochę schowany), w środku znajduje się drewniany model kościołów z różnych zakątków świata (jest jeden z Warszawy). Stamtąd blisko do Piazza Minerva z obeliskiem ze słoniem, a dalej Panteon (polecam obejrzeć nie tylko od frontu). Później Piazza Navona (!!!), stamtąd możesz skierować się w stronę Palazzo Farnese, a później Palazzo Spada, a następnie udać się nieco na wschód do Area Sacra przy Via Emanuele II i Chiesa Il Gesu. Skieruj się teraz na południe w stronę Teatro di Marcello, a potem wzdłuż rzeki do Tempio di Portunus i Tempio di Ercole Vincitore. Obok znajduje się kościół S.Maria in Cosmedin, gdzie umieszczone są (na zewnątrz) Usta Prawdy (spora kolejka-zawsze). Zakończyć możesz przy Circo Massimo z widokiem na Palatyn.




Dzień 3
   Polecam poranne wejście, około 9 najpierw na Palatyn (od via S. Gregorio) i tam w kasie zakupić bilet, który obowiązuje również na Forum Romanum i Koloseum. Jak już obejrzysz wszystko co się da :) skieruj się w stronę Koloseum, dzięki bilecikowi, który wcześniej zakupiłeś nie musisz stać w długiej kolejce, tylko udajesz się od razu do wejścia. Po zwiedzeniu amfiteatru, udaj się via dei Fori Imperiali do Kolumny Trajana/ Forum Trajana, następnie wejdź na taras widokowy Ołtarza Ojczyzny, przejdź niżej na wzgórze Kapitolińskie z Palazzo dei Conservatori. Później wzdłuż Circo Massimo do Terme di Caracalla. Na koniec via Drusco, a następnie via Amba Aradam do Bazyliki św. Jana na Lateranie.



   To prawda, że jeśli wrzucisz monetę do Fontanny di Trevi, to powrócisz do tego wspaniałego miejsca. W moim przypadku tak było i myślę, że jeszcze nie raz moje życzenie się spełni.















wino, wino, ach to wino :)

   Na początku zaznaczę, że nie jestem znawcą wina, ot takim jedynie zwykłym konsumentem. Kosztowałam win z różnych państw, i tak naprawdę nie wiem czy to kwestia walorów smakowych czy mojego zamiłowania do Włoch, ale po trunki stamtąd zazwyczaj sięgam. Skłaniam się ku winom czerwonym wytrawnym bądź półwytrawnym albo białym półsłodkim. Alkohole sprowadzane z Półwyspu Apenińskiego do Polski wcale nie są złe i nie trzeba wybierać zaraz tych najdroższych. Oczywiście nie ma to jak usiąść w kawiarni, w małym włoskim miasteczku i delektować się w blasku słońca wyjątkowym regionalnym produktem. Nie każdy ma jednak sposobność, dlatego wybór napoju z marketowej półki może być bardzo dobrym czasoumilaczem. Po moim ostatnim wypadzie do Toskanii, mam swojego absolutnego faworyta wśród win, jest to Vernaccia di San Gimignano, można je kupić na stronach internetowych polskich winotek. To, którego ja próbowałam produkuje firma Rubicini, gorąco polecam.






   Wino, którym właśnie umilam sobie wieczór jest Primitivo di Manduria, czerwone wytrawne. Według etykiety polecane do makaronów z mięsnymi sosami, pieczeni. Butelkowane w rejonie Apulia, tj. samo południe Włoch (obcas ;P). W smaku szczerze mówiąc, mało wytrawne, nie jest cierpkie, bardziej kwaskowate. Jest smaczne jeżeli ktoś nie przepada za wyrazistą nutą, ale bez rewelacji. W zapachu za bardzo wyczuwalny alkohol. Cena przystępna ok. 23zł, zależy od sklepu.


czwartek, 4 lutego 2016

start

   Nie jestem typem podróżnika gnającego na oślep, jak to mówią: gdzie nogi poniosą, przynajmniej nigdy tak nie jest na początku. Nie raz przekonałam się o fascynującym doświadczeniu jakim jest zbaczanie z wyznaczonej trasy, co kończyło się hmm … powiedzmy różnie. Naturalne jest dla mnie obranie kierunku i określenie najważniejszych punktów zwiedzania. Wykonanie szeregu przygotowań począwszy od listy co zabrać ze sobą i zmieścić w bagaż podręczny, poprzez zakupienie map/ przewodników, a skończywszy na przeprowadzeniu dokładnego rekonesansu typu: co?gdzie?kiedy?za ile? Jestem zorganizowanym, świadomym turystą, którego tylko magia danego miejsca może skusić na zejście z wytyczonego szlaku (takich miejsc było kilka, ale o tym później :).

   Zawsze gdzieś mnie niesie... jeśli nie jest to faktyczne przeniesienia ciała w odległe miejsce, to chociaż myślami uciekam od codzienności i marzę o podróżach. Na przestrzeni ostatnich kilku lat utwierdziłam się w przekonaniu, że najchętniej i najczęściej wracam do słonecznej Italii. I choć narzekam na pewne włoskie szczegóły, bo wszystko ma swoje blaski i cienie, to łapię się na tym, że jak planuję wakacje, to zawsze zaczynam od mojego ukochanego ‘bucika’. Jestem oddanym konsumentem tamtejszych pomidorów i wina, a także wiernym fanem kina włoskiego i o Włoszech. Stawiam też pierwsze kroki w poznaniu ichniego języka. Krótko mówiąc, nic co włoskie nie jest mi obce. Oczywiście nie jestem omnibusem, ale Italia zajmuje szczególne i bardzo rozległe miejsce w moim sercu. Stąd też pomysł na założenie bloga i może zarażenie paru osób tym poztywnym ‘wirusem’ :)